Recenzje

„Blair Witch”: Tajemnice lasu

Stare licho nie śpi.

W tym lesie lepiej za długo nie przebywać, dlatego od razu przejdźmy do konkretów: „Blair Witch” to ekstremalna wersja „Blair Witch Project” – mocny horror na sterydach, który z oryginału czerpie co najlepsze i dodaje od siebie sporo smaczków. Znana opowieść dostała energetycznego kopa. Zapomnijcie o snuciu się pośród kniei i psychologicznym terrorze. Wiedźma już się nie cacka, o nie. Jest wściekła i żądna krwi młodego pokolenia fanów.


Początek pokazu przedpremierowego w Multikinie Ursynów. „A to będzie film z napisamiii?!”, ryknął wesoło czerwononosy przewodnik mocno zawianego stadka siedzącego dwa rzędy dalej. Przewróciłem oczami i uśmiechnąłem się pod nosem. Wiedziałem, że już wkrótce towarzystwo się przymknie, gdy strach wypełznie z ekranu i zaciśnie na ich szyjach swoje patykowate palce. Faktycznie, nie minęło kilkanaście minut i beztroski rechot uległ nerwowemu chichotowi, a później całkowitemu milczeniu. Przypomniał mi się seans „Blair Witch Project” siedemnaście lat wcześniej w tym samym kinie, może nawet w tej samej sali. Dreszczu przerażenia, mój stary przyjacielu…


Fabularnie „Blair Witch” nie zaskakuje. James, brat zapłakanej Heather z pierwszego filmu, trafia w sieci na tajemnicze wideo. Na nagraniu widnieje postać, w której chłopak rozpoznaje swoją dawno zaginioną siostrę. Postanawia wznowić poszukiwania i wraz z przyjaciółmi jedzie do miejsca, w którym znaleziono taśmy. Młodzi ludzie zapuszczają się w gęstwiny owianego złą sławą lasu nieopodal Burkitsville. Uzbrojeni w najnowsze zdobycze techniki wierzą, że rozwikłają zagadkę tajemniczych wydarzeń sprzed lat.


Nie trzeba być filmowym ekspertem, by domyślić się, jaki los czeka tych nieszczęśników. Wiedźma nie odpuszcza, choć nie wiem, czy w ogóle możemy tu mówić o jakiejkolwiek „wiedźmie”. Miałem wrażenie, że bohaterowie zadarli z pierwotną siłą czystego zła, które wykracza poza ramy folklorystycznego nazewnictwa. Rozszerzenie mitologii odróżnia „Blair Witch” od kolejnej sztampowej kinowej przeróbki. Twórcy filmu mieli świetny pomysł, by igrać z oczekiwaniami widzów, którzy od debiutu „Blair Witch Project” obejrzeli już mnóstwo filmów w konwencji „found footage. W „Blair Witch” nie brakuje stałych punktów gatunku: niedbałych ujęć, chaotycznego biegania z kamerą i wołania imion zagubionych towarzyszy. Ale jednocześnie  znajdziemy tu także zaskakujące zwroty akcji i mrożące krew w żyłach momenty pełne pierwotnego strachu przed utraceniem kontroli nad swoim losem. Morderców w maskach można skrócić o głowę, potwory nafaszerować ołowiem, a kosmitów przepędzić na cztery wiatry. Ale zła drzemiącego w mrocznym lesie nie sposób okiełznać i ta bezlitosna niemoc jest w „Blair Witch” najbardziej przerażająca.


Nic nie przebije oryginału, ale nie o to tutaj chodziło. „Blair Witch Project” było wydarzeniem kulturalnym, kamieniem milowym w historii filmowego straszenia oraz pionierem nowoczesnych technik promocyjnych. „Blair Witch” to kontynuacja zrealizowana z poszanowaniem oryginału, rozszerzająca uniwersum i dopasowana do wymogów współczesnego kina grozy. No i ten ostatni kwadrans filmu…  To chyba najbardziej intensywny finał horroru od dawna. Wredna wiedźmo, znowu to zrobiłaś!


W pewnym lesie, w pewnej chatce, w pewnej piwnicy, w rogu pokoju twarzą do ściany stoi
Piotr Olczyk

Blair Witch

Blair Witch

Horror Od lat: 15 89 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Blair Witch”: Tajemnice lasu

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.