Newsy

"BFG: Bardzo fajny gigant": Czarodziej Spielberg powraca

Nie ma ich wielu. Nie robią filmów co rok. Jednak, gdy do kin trafia ich produkcja, elektryzuje to wszystkich. Magowie, wizjonerzy, czarodzieje kina. Jednym z najważniejszych jest Steven Spielberg.

To on dał nam „Indianę Jonesa”, „E.T.” i „Park Jurajski”. To jemu zawdzięczamy kilka polskich Oscarów. To on, jak bodaj żaden inny reżysera na świecie, z równym powodzeniami może wziąć się za bary z poważnym tematem historycznym („Lista Schindlera”, „Monachium”, „Szeregowiec Ryan”), błyskotliwą komedią („Złap mnie jeśli potrafisz”) i kinem familijnym (poza wymienionymi wyżej tytułami – „Hook” czy „Przygody Tintina”).


Czy Spielberg nie ma sobie równych? Niewykluczone. Na pewno jest jednym z głównych motorniczych, którzy popychają tę machinę zwaną sztuką filmową w nowe, nieznane rejony. Gdybym miał – posiłkując się turniejowym wartościowaniem; wszak trwa EURO 2016! – obstawić pozostałe miejsca podium, srebrny i brązowy medal dałbym Peterowi Jacksonowi i Robertowi Zemeckisowi.


Właśnie oni: Spielberg, Zemeckis i Jackson w ostatnich dekadach najbardziej zmienili współczesne kino. Oni są współczesnymi Grimmami, Perraultami i Andersenami. Opowiadają niesłychane historie zabierając w filmową podróż dziesiątki milionów podekscytowanych widzów. Widzów, dla których odtąd świat nie będzie taki sam. Nie o każdym filmie można to powiedzieć. Nie każdy twórca może się tym pochwalić. I choć każdy zaangażowany kinoman mógłby z pewnością do podobnych laurów zaproponować kilku innych kandydatów (Guillermo del Toro?, J.J. Abrams?, Tim Burton? George Lucas? – za jego brak pewnie najbardziej by mi się dostało), to mam wrażenie, że byłaby to wymuszona próba rozszerzenia piedestału artystów o doskonałych czeladników sztuki filmowej, którym do roli prawdziwych mistrzów nieco brakuje.


„Szczęki”, „Poszukiwacze Zaginionej Arki”, „E.T.”, „Szeregowiec Ryan” i wiele innych filmów Spielberga niweluje przepaście pomiędzy teraźniejszością a przyszłością, dniem dzisiejszym oraz jutrem kina. Każdy z tych filmów zmienił swój gatunek – kino grozy po „Szczękach” nie było już takie samo, kino wojenne po „Szeregowcu…” zyskało absolutnie nowy punkt odniesienia. Dotyczy to zarówno warsztatowego kunsztu, jak i reżyserskiej refleksji. Podobnie jest z „Władcą Pierścieni” czy „Hobbitem” z jednej strony a „Powrotem do przeszłości” oraz „Forrestem Gumpem” z drugiej. Jackson i Zemeckis, podobnie jak Spielberg, potrafią w niezrównany sposób połączyć ducha przygody i ważne przesłanie. Potrafią komercyjnemu, oglądanemu przez miliony widzów kinu, dać intelektualną nadbudowę, której nie powstydziliby się najwybitniejsi myśliciele z dziedziny kina autorskiego.


Jaki zatem będzie „BFG: Bardzo Fajny Gigant”? Nie mam wątpliwości, że wspaniały. Zwiastuny zapierają dech w piersiach, a ponieważ Spielberg znów na warsztat wziął nietypową przyjaźń (kłania się nie tylko E.T., Marty McFly i Emmet Brown czy zawiłe relacje Gimli’ego i Legolasa), jestem pewien, że nawet dorośli uronią tu i ówdzie łzę wzruszenia. Jeśli Spielberg jest w formie – a wszystko na to wskazuje – to ponownie jego film uczyni nas lepszymi ludźmi. No bo czyż nie na tym polega prawdziwa magia kina?


BFG: Bardzo Fajny Gigant

BFG: Bardzo Fajny Gigant

Fantasy Familijny Od lat: 7 118 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do "BFG: Bardzo fajny gigant": Czarodziej Spielberg powraca

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.