Recenzje

„Avengers: Koniec gry” [RECENZJA]

Avengersi do boju!

Ostatni zryw superbohaterów i fenomenalne podsumowanie jedenastu lat Kinowego Uniwersum Marvela. „Avengers: Koniec gry” to spełnienie marzeń każdego fana komiksów.

UWAGA! Recenzja oczywiście BEZ SPOILERÓW


Według słów Stephena Strange’a ekipa najpotężniejszych ziemskich herosów miała szansę na pokonanie Thanosa jak jeden do czternastu milionów. Przy takim prawdopodobieństwie trudno liczyć na sukces, prawda? W prawdziwym życiu studio Marvel także nie miało lekko. Przez jedenaście lat komiksowy gigant stworzył ponad dwadzieścia filmów mnożąc wątki i bohaterów. Najpierw przedstawiono nam głównych graczy – w solowych produkcjach wystąpili między innymi Iron Man, Kapitan Ameryka i Thor – by w „Avengers” z 2012 roku zebrać herosów w jedną drużynę i rzucić ich przeciwko wspólnemu wrogowi.

Po sześciu latach obejrzeliśmy przedostatni odcinek sagi: w finale Avengers: Wojna bez granic złowrogi i potężny Thanos zebrał wszystkie Kamienie Nieskończoności i jednym pstryknięciem palcami uśmiercił 50% populacji wszechświata. W proch rozpadły się zwierzęta, obce istoty, ludzie, bohaterowie. Pozostali przy życiu pogrążyli się w depresji, niektórzy stali się obojętni, inni zaczęli dawać upust swojemu gniewowi. „Avengers: Koniec gry” to wielki finał toczony o najwyższą stawkę: przyszłość całego Kinowego Uniwersum Marvela – tak na ekranie, jak i poza nim. Jest to bowiem kres pewnej epoki i definitywne zakończenie wątków rozpoczętych przed laty.

Nie napiszę nic więcej na temat fabuły widowiska oprócz suchego przedstawienia faktów: pozostali przy życiu superbohaterowie szukają sposobu, by cofnąć działania Thanosa. Tylko tyle i aż tyle – uwierzcie mi, najlepiej będzie, jeśli całą resztę odkryjecie podczas seansu. „Avengers: Koniec gry” to prawdziwa gratka dla fanów. Scenariusz pęka w szwach od niespodzianek, puent, zapowiedzi przyszłych filmów i seriali Marvela oraz mrugnięć okiem do czytelników komiksów. Dobrze radzę, przypomnijcie sobie wydarzenia z pierwszych „Avengers”, powtórzcie historię Asgardu, sięgnijcie pamięcią do wydarzeń ze „Strażników galaktyki”. Warto zrobić sobie bryk z koneksji rodzinnych i wspomnieć kilka postaci z drugiego planu. Historia lubi zataczać koło, a czasami ratunku należy szukać nie w przyszłości, ale w przeszłości.

Niesamowicie cieszy mnie to, że bracia Russo postanowili zaprezentować nie tylko fantastyczny spektakl, ale także dobry film. Duet reżyserski wiedział, że ma do dyspozycji kilkoro postaci, z którymi widzowie niesamowicie zżyli się na przestrzeni lat. Pierwszy akt „Avengers: Koniec gry” to niemalże wyciszone studium charakterów, a rozmowy między bohaterami cieszą tak samo, jak późniejsze bombastyczne sceny pełne akcji. Avengersi to skłócona, niemal dysfunkcyjna rodzina, ale dzięki swoim wadom Kapitan, Tony, Natasza i reszta są nam po prostu niesamowicie bliscy. Ten ludzki pierwiastek jest największą supermocą Kinowego Uniwersum Marvela.

Jedenaście lat, ponad dwadzieścia filmów i drugie tyle postaci. Jakimś cudem – czyżby ktoś tutaj był w posiadaniu prawdziwego Kamienia Czasu? – Marvelowi udało się bez potknięć zbudować mocarną markę widowisk, o jakich miłośnicy kinowej rozrywki nawet nie śnili. Produkcje studia wyznaczyły nowe trendy i umieściły superbohaterów na tronie światowego box-office’u. Nic nie wskazuje na to, by ten stan miał ulec zmianie. Idźcie na „Avengers: Koniec gry” i dajcie się ponieść finałowi pełnemu akcji, nostalgii i wzruszeń. „Marvel” to nie tylko nazwa kultowego studia, ale i słowo, które po przetłumaczeniu na język polski oznacza ni mniej, ni więcej, tylko „cud”. Jakże właściwe, nieprawdaż?

Ocena: 9/10

Do boju ruszył
Piotr Olczyk

Avengers: Koniec gry

Avengers: Koniec gry

Akcja Familijny Science-Fiction Od lat: 12 182 min

Więcej o filmie ZAREZERWUJ/KUP BILET
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Avengers: Koniec gry” [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Bruno

Bruno

29.04.2019, 13:25:32

@Sebastian możesz rozszerzyć swoją wypowiedź. Bo właśnie wybierałem się na 3D w dubbingu.

Sebastian

Sebastian

28.04.2019, 20:48:28

Wersja 3D bardzo słaba.... nie dało się oglądać. Nie polecam.