Recenzje

„Ave, Cezar!”: Niech nam żyją bracia Coen

Jednego możemy być pewni – bracia Coen kochają kino i potrafią się nim bezbłędnie bawić.

Bracia Coen przyzwyczaili nas już do zaglądania do kapelusza z napisem „historia kina” i wyciągania z jego dna skrawków gatunków, odniesień i zabawy z naszymi filmowymi przyzwyczajeniami. Nie inaczej jest tym razem. Miłośników minimalizmu dobrotliwie ostrzegam: teraz jest nawet bardziej! Więcej ironii, cięte od najlepszej scenariuszowej linijki dialogi i zagęszczony mięsistą intrygą klimat jak z najlepszych lat kina. „Ave, Cezar!” to prawdziwy rollercoaster w środku fabryki snów wypełniony plejadą gwiazd.


Czego tu nie ma?! Zaczyna się jak pompatyczny film historyczny z dekoracją z tektury. Ale bez obaw – jak tylko pomyślicie „o nie, tylko nie kolejny Ben Hur”, bracia Coen podadzą na stół soczysty kryminał, żebyście zaczęli zastanawiać się, gdzie na boga podział się George Clooney. Albo spekulować, w którą stronę politycznej i finansowej zawieruchy podąży bożyszcze rozhisteryzowanych bywalczyń wieczorów panieńskich czyli nie kto inny jak Channing Tatuum.


I nawet nie wiecie, kiedy waszą uwagę zmącą iście hollywoodzkie fale, w których z uśmiechem na ustach radośnie pląsa Scarlett Johanson. A jeśli o rzeczywistości przypomina niewygodny ogon syreny, z opresji ratują wszystkich, z producentem - czyścicielem gwiezdnym brudów Eddiem Mannixem na czele, pewne równie nieśmiałe co silne ramiona.


Ku uciesze spragnionych wyższych uniesień, w „Ave, Cezar!” nie brakuje także dysput duchowych. Czterej przedstawiciele różnych religii muszą rozstrzygnąć, jak na ekranie przedstawić Chrystusa, a robią to w stylu, któremu braciom Coen musi zazdrościć sam Woody Allen.


W tym filmowym torcie nie może oczywiście zabraknąć starego dobrego westernu. Ale jeśli po krwawej zamieci Tarantino macie dosyć zimy, pocieszam – Coenowie nie ruszają się ze słonecznej Kalifornii. Fabryka snów okazuje się wystarczająco intrygująca. Widocznie nie trzeba stawać twarzą w twarz z niedźwiedziem, żeby zafundować widzom solidną dawkę emocji. A jeśli dzieło przyprawi się ciętymi dialogami i potężną porcją humoru, robi się naprawdę smakowicie.

Jednego możemy być pewni – bracia Coen kochają kino i potrafią się nim bezbłędnie bawić.

 

Ave, Cezar!

Ave, Cezar!

Komedia Od lat: 15 106 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Ave, Cezar!”: Niech nam żyją bracia Coen

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.