Recenzje

„Annabelle: Narodziny zła”: Szklane oczy [RECENZJA]

Jeśli siostrzana seria „Obecność” jest arcydziełem współczesnego kina grozy, to drugą część pobocznej historii o lalce Annabelle możemy nazwać bardzo porządnym przedstawicielem tego gatunku. Klasyczna opowieść o nawiedzonym domu, demoniczne opętanie i trudy dorastania w jednym – „Annabelle: Narodziny zła” nie tylko straszy jak diabli, ale przekazuje też odwieczną prawdę o tym, że nie jest łatwo być dzieckiem.

Rodzina Mullinsów przyjmuje pod swój dach grupę dziewcząt z sierocińca. Mullinsowie przeżyli przed laty osobistą tragedię, mają więc nadzieję, że dzięki nowym lokatorom ich dom znów wypełni się radością. Kibicujemy im, ale przecież wiemy, że oglądamy horror. Nie mija kwadrans i zakazane pokoje zaczynają kusić młode duszyczki, coś zmiennokształtnego czai się w ciemności, a lalka Annabelle patrzy na widza swoimi szklanymi, pustymi oczami. Uciec nie ma dokąd – dom stoi na odludziu, a jego jedynym towarzyszem jest dosłownie upiorna stodoła. Wspominałem już, że nie jest łatwo być dzieckiem?

Reżyser David Sandberg w „Zanim zgasną światła” dowiódł, że bardziej od nagłych straszaków interesuje go zagęszczanie atmosfery. W podobny sposób podszedł do „Annabelle: Narodziny zła”. Długie ujęcia nieskończonych korytarzy i płonące oczy kryjące się w mroku umiejętnie budują klimat, ale fani diabłów nagle wyskakujących z pudełka także będą usatysfakcjonowani. Podczas pokazu po jednym z takich przerażających momentów sala zamarła w przerażeniu. Nie minęła sekunda, a nerwową ciszę przerwał dźwięk upadającego kubełka z popcornem. Tym razem sala wybuchła śmiechem i właśnie takie kinowe przeżycia podczas horrorów lubię najbardziej. Każdy film, a horror w szczególności, powinien wywoływać w widzach silne i skrajne emocje.

„Annabelle: Narodziny zła” jako kontynuacja jest ze wszech miar lepsza od pierwszej części. Produkcja spełnia trzy zadania – rozwija wątki z „Obecności”, kontynuuje opowieść o demonicznej lalce oraz potrafi naprawdę porządnie przestraszyć. Horrorowe uniwersum ma już na koncie cztery filmy, a w produkcji są następne (w tym historia upiornej Zakonnicy z „Obecności 2” – wypatrujcie jej gościnnego występu podczas seansu! – oraz trzecia „Obecność”). Z tą lalką o bawić się nie warto, ale trudno oderwać wzrok od jej szklanych oczu… Wpatrzonych w nas tak intensywnie… Przenikających nas na wskroś… Tylko uważajcie na popcorn!

Ocena: 7/10

Lalkami raczej się nie bawi
Piotr Olczyk

Annabelle: Narodziny zła

Horror Od lat: 15 110 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Annabelle: Narodziny zła”: Szklane oczy [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.