Recenzje

"Ad Astra" | KOSMICZNY film z Bradem Pittem!

Przez ciernie do gwiazd.

Lubicie Brada Pitta? Nie macie nic przeciwko poważnemu science-fiction, w którym od efektów specjalnych ważniejszy jest przekaz? No to mam dla Was świetną informację - na ekrany Multikina wchodzi właśnie "Ad Astra", najnowszy film Jamesa Graya, autora świetnego "Zaginionego miasta Z", intrygujących "Królów nocy" oraz genialnej "Małej Odessy". Jeśli nie kojarzycie tych tytułów, to musicie zawierzyć mi na słowo - Gray lubi nietuzinkowe opowieści wciśnięte w reguł kina gatunkowego.
"Ad Astra" to pozornie prosta rzecz opowiadająca o gwiezdnej wyprawie astronauty poszukującego swojego zagubionego w kosmosie ojca. Nie będzie to jednak prosta przeprawa. Polecam Wam zobaczyć ten film w kinie, bo bezkresny czarny horyzont robi w nim równie duże wrażenie, jak w świetnej produkcji "Pierwszy człowiek". Ciężaru nadaje tu także obsada. W roli głównej występuje Brad Pitt, zaś na drugim planie zobaczymy między innymi Donalda Sutherlanda, Liv Tyler oraz Tommy'ego Lee Jonesa w roli ojca postaci granej przez Pitta.

Ostatnimi laty Brad Pitt rozsmakował się w dziełach stroniących od wysokobudżetowej rozrywki. Aktora na wielkim ekranie możemy teraz podziwiać chociażby w "Pewnego razu... w Hollywood" Quentina Tarantino. Niedawno widzieliśmy go także w "Big Short" oraz na małym ekranie w netfliksowej "Machinie wojennej". Najdziwniejszym występem Brada Pitta był natomiast półsekundowy żart w "Deadpool 2". Tegoroczna "Ad Astra" kontynuuje dobrą passę aktora - to film porównywalny do takich dzieł, jak "Interstellar" i "Blade Runner 2049". Jeśli macie ochotę na "Brada Astrala", to czym prędzej ruszajcie do Multikina. Do zobaczenia na seansie!
Ad Astra

Ad Astra

Science-Fiction Thriller 124 min

Więcej o filmie ZAREZERWUJ/KUP BILET
Komentarze

Dodaj swój komentarz do "Ad Astra" | KOSMICZNY film z Bradem Pittem!

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Zbigniew

Zbigniew

26.09.2019, 11:48:02

Takie filmy zwykło się nazywać "flakami z olejem". Najlepszą recenzją byłby tekst skeczu młodego Stuhra "Siedzimy, nic się nie dzieje". Mamy po prostu mieszankę klimatycznego "Solaris" Soderbergha, fantastycznych zdjęć wprost z Grawitacji i innych najnowszych >filmów z kosmosu< oraz scenariusz na bazie Czasu Apokalipsy (czyli mutacja Jądra ciemności Josepha Conrada). Wizja przyszłości pokazana jako dehumanizacja ludzi, od których wymaga się działania pozbawionego emocji, niczym zaprogramowane roboty. Niby wszystko zgodnie z planem, tylko widz się nudzi. Aby kompletnie nie usnął, wstawione zostały dwie sceny pasujące bardziej do Mad Maxa (pościg łazików) oraz Węży w samolocie (scena z małpami). Obie nie wnoszą kompletnie nic do filmu - wzbudzają raczej zażenowanie, że w tak kiepski sposób próbuje się ożywić fabułę. To mniej więcej tak, jakby nakręcić film, w którym bohater przez godzinę siedzi na przystanku autobusowym i zastanawia się czy powinien dziś zrobić pranie. Siedzi, siedzi, siedzi. Nagle podjeżdża autobus, wyskakuje gangster i strzela do bohatera, na szczęścia nie trafia. Gangster wraca do autobusu i odjeżdża. Bohater siedzi kolejne pół godziny rozmyślając nad praniem. Nagle wyskakuje wściekły pies, próbuje ugryźć bohatera, ten na szczęście wchodzi na wiatę, pies ucieka. Bohater wraca i dalej rozmyśla o praniu. Podsumowując - strata czasu. Kompletna pustka, cały film można streścić jednym zdaniem, nie ma ani wciągającej tajemnicy, ani głębszych refleksji. Świetne zdjęcia filmu nie uratują (a lepsze były choćby w "W stronę słońca") - obecnie technika filmowa stoi na tak wysokim poziomie, że nie jest w stanie wypełnić pustki w filmowej opowieści.