TOP Multikino

6 filmów, które pokazują, jak naprawdę działa showbusiness

There’s no business like showbusiness - tytuł tego ponadczasowego szlagieru Irvinga Berlina jest aktualny do dziś. I to jak nigdy!

Z artystami jest tak, że uwielbiają opowiadać o sobie. Zwykle pod płaszczykiem dowolnej historii, ale trafiają się czasem i takie dzieła, w których twórcy mogą sobie pofolgować i uchylić rąbka tajemnicy, związanego z ich zawodem. Myślicie, że praca reżysera, aktora, scenarzysty, kogokolwiek z branży showbizowej mlekiem i miodem płynie? Chyba tylko przy odbieraniu wypłaty - na co dzień to orka na ugorze. Coś o tym opowie „Król rozrywki”, który już od 29 grudnia będzie obecny na polskich ekranach. Ale nie tylko on.

„La La Land”, reż. Damien Chazelle

Najświeższy i najgłośniejszy ostatnio przykład; piękna opowieść o aktorce i muzyce, którzy muszą zadecydować o tym, czy żyją dla siebie, czy swoich aspiracji. W tle niesamowite Los Angeles, miasto cierpiące na wieczne niedocenienie i sfrustrowanie, nawet wśród błysku fleszy. W końcu coś za coś - wielkie gwiazdy nie mogą sobie poradzić z problemami osobistymi, odsuwanymi na dalszy plan w obliczu kariery. A ci, którzy wciąż pukają do wrót Hollywood, też stawiają wszystko na jedną kartę.

„Chicago”, reż. Rob Marshall

Czyli jak to robią morderczynie: pokrętne losy gwiazdy kabaretu Velmy oraz nieznanej nikomu młodej aktoreczki Rosie. Obie trafiły do więzienia za zabójstwo, obie również - na śmierć i życie - walczą o to, która z nich jest większą gwiazdą. Można bardziej obrazowo przełożyć na język kina powiedzenie „po trupach do celu”? A poza tym to musical, przy którym noga chodzi sama, sprawdzone!
„Birdman”, reż. Alejandro Gonzalez Inarritu

To z kolei spojrzenie na postać aktora - niegdyś gwiazdy komiksowych blockbusterów, obecnie człowieka, który wystawia na Broadwayu sztukę z samym sobą w roli głównej. A raczej: wejrzenie w jego głowę. Tam dzieją się rzeczy dziwne i generalnie chyba to właśnie jest największą siłą „Birdmana”; uświadomienie, jak wielkim wyzwaniem dla psychiki aktora jest koegzystowanie w dwóch światach, rzeczywistym oraz wykreowanej przez siebie postaci.
„Barton Fink”, reż. Joel i Ethan Coenowie

Wierzcie lub nie, ale to prawda - chyba nie ma bardziej frustrowanej hollywoodzkiej grupy społecznej od scenarzystów. Wszyscy jadą na ich pomysłach, ale to nie oni, a aktorzy i reżyserzy grzeją się w blasku sławy. Ponadto do nich jak do nikogo innego pasują pierwsze wersy słynnej „Weny” Kalibra 44: „zdradliwa wena, raz jest, raz jej nie ma, choć pot zstępuje na czoło jak morena”. Kogo zatem innego mogli wziąć na warsztat mistrzowie czarnej komedii, bracia Coen? Po prostu obejrzyjcie ten doskonały film i zobaczcie, z jakimi realnymi problemami muszą borykać się autorzy nawet najbardziej nierealnych historii.
„Koniec z Hollywood”, reż. Woody Allen

A to już jeden z najzabawniejszych punktów wyjściowych, na jaki kiedykolwiek wpadł Woody Allen. Nowojorski neurotyk gra tu reżysera, który tuż przed rozpoczęciem zdjęć do swojego nowego filmu… traci wzrok. Więcej nie zdradzimy, ale frajda jest przednia. No, może do momentu, w którym autor ów wzrok równie niespodziewanie odzyskuje. Konkluzja? Nie skreślajcie żadnego filmu na starcie.
Król rozrywki

Król rozrywki

Musical Biograficzny Od lat: 12 105 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do 6 filmów, które pokazują, jak naprawdę działa showbusiness

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.