Zamknij

Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej

Komedia Dramat Biograficzny Od lat: 15 120 minut

Michalina Wisłocka napisała książkę, która zmieniła wszystko.

Pełny opis

Ale zanim "Sztuka kochania" podbiła rodzimy rynek księgarski i zrewolucjonizowała seksualność PRL-u, jej autorka musiała przejść długą drogę. Słynna ginekolog poświęciła lata na przełamywanie konserwatywnej obyczajowości i przepychanki z bezduszną cenzurą. Opowieść o powstaniu "Sztuki kochania" Michaliny Wisłockiej to historia rewolucji seksualnej w wersji PRL.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
667

Głosów

7.25

Średnia ocena

Oceń film

Najbliższe seanse na

Zobacz wszystkie seanse
play
Multimedia

zobacz
zwiastuny

zobacz
galerię

warto kupić bilet on-line

  • W 5 minut. Na pewno nie dłużej.
  • Bez kolejki. Wiemy, że jej nie lubisz.
  • Bilet otrzymasz w e-mailu i przez SMS. 
  • Ze zniżką na zestaw w kinowym barze! 
Recenzja redakcji
Radek Tomasik
"Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej": Jestem rewolucją seksualną! I nadchodzę!

Dodany przez: Radek Tomasik

W polskim kinie i w polskiej historii nie było drugiej takiej postaci: Wisłocka jest nieustępliwa jak Żelazna Dama, przebojowa jak Erin Brokovich i waleczna niczym Wonder Woman.

Michalinę Wisłocką poznajemy w trakcie heroicznej walki o wydanie jej popularyzatorskiej – wróć! - uświadamiającej książki „Sztuka kochania”. Wydaje się, że Wisłocka toczy ten nierówny bój w prawdziwym oku polityczno-obyczajowego cyklonu. Jednak to ona jest tornadem zmiatającym ze swojej drogi rozmaite przeszkody. Z otwartą przyłbicą nawija makaron na uszy partyjnym aparatczykom, deliberuje z arcybiskupem o pozytywnym wpływie seksu na pożycie małżeńskie, prowadzi bezpardonową krucjatę przeciw seksizmowi i arogancji środowiska naukowego.

Walkę o „Sztukę kochania” oglądamy jak walkę o własną tożsamość, tak samo ważną jak – nie przymierzając – bój o pierwszą transplantację serca czy o uwolnienie więźniów politycznych. Wisłocka seksualną pozpodmiotowość kobiet diagnozuje jako jedną z przyczyn przemocy domowej, niechcianego rodzicielstwa, rozpadu związków i – last but not least – pokątnych skrobanek, kończących się często jeśli nie sześć stóp pod ziemią, to na stole chirurgicznym. Z kolei w znakomitych, nakręconych z niezwykłą czułością retrospekcjach, poznajemy genezę jej naukowego losu i tajemnice alkowy – twórcy oddają tu daninę naszemu wścibstwu: w końcu płacimy za bilet również po to, by wiedzieć, jak wyglądało życie łóżkowe polskiej seksualnej rewolucjonistki.

No i jest pikantnie. Maria Sadowska, reżyser filmu, w wywiadach przed premierą filmu chwaliła się, że scen erotycznych jest dużo i są one naprawdę dobre. Trudno oponować: sztuka kochania przybiera u Sadowskiej należycie urozmaiconą formę, choć jest zapewne zaskoczeniem pewna pruderyjność głównej bohaterki, zwłaszcza na początkowym etapie dorosłego życia.

Twórcom „Sztuki kochania. Historii Michaliny Wisłockiej” udała się ponownie rzecz niezwykła: wiarygodne ukazanie wielkiej pasji, płomiennych uczuć i niezwykłej determinacji ludzi w czasach uznawanych za królestwo szarości i beznadziei. W ich poprzednim filmie, „Bogach” symbolem „polskiego snu” był prujący przez socjalistyczne drogi nowiutki fiat 125p, którym młody Religa z iście Bondowską fantazją przemykał z jednego krańca Polski na drugi. Tutaj są nim bajeczne stroje Wisłockiej, którą kostiumolodzy odziewają w rozmaite iście hipisowskie wariacje na temat kwiecistego obrusu czy wielobarwnej zasłony.

Jest więc zadziornie, jest nostalgicznie, jest refleksyjnie. Nie byłoby tego wachlarza emocji, gdyby nie obsada. Oczywiście zasłużone splendory zbierze Magdalena Boczarska, która stworzyła postać przemyślaną, niejednoznaczną i stworzoną z interesujących paradoksów. Ale show kradnie Eryk Lubos – po prostu niewiarygodny w przekornym jak dla niego emploi amanta z uzdrowiska, który niepostrzeżenie przeistacza się w miłość życia.

Jestem rewolucją seksualną! I nadchodzę! – powiada Wisłocka odgrażając się przyjaciółce z poczytnego pisma kobiecego. Po czterdziestu latach, patrząc na wznawiane egzemplarze poradnika, który sprzedał się dotąd w 7 mln egzemplarzy, chciałoby się powiedzieć: takiej rewolucji nigdy za wiele!

 

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.