Zamknij
Rampage: Dzika furia
Premiera
11 maj 2018
Czas trwania
108 minut
Produkcja
USA, 2018
Reżyseria
Brad Peyton
Obsada
Dwayne Johnson
Naomie Harris
Breanne Hill
Marley Shelton
Jake Lacy
Pełny opis
7,78

Średnia ocena

Rampage: Dzika furia

Akcja Przygodowy Od lat: 12 108 minut

Prymatolog Davis Okoye (Dwayne Johnson), który trzyma ludzi na dystans, nawiązał silną więź z George’em — niezwykle inteligentnym gorylem srebrnogrzbietym, którym opiekuje się od czasu jego narodzin. Niestety wskutek nieudanego eksperymentu genetycznego ta łagodnie usposobiona małpa zmienia się w gigantyczną, rozwścieczoną bestię.

Pełny opis

Na domiar złego wkrótce okazuje się, że istnieją też inne zwierzęta, które uległy podobnej przemianie. Nowo stworzone drapieżniki alfa przedzierają się przez Amerykę Północną, niszcząc wszystko na swojej drodze. Okoye łączy siły z odrzuconym przez środowisko inżynierem genetycznym, aby znaleźć antidotum. Jednocześnie stara się przetrwać na nieustannie zmieniającym się polu walki i nie tylko zapobiec globalnej katastrofie, ale też uratować przerażającą istotę, która niegdyś była jego przyjacielem.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
Najbliższe seanse na - wybierz seans

Mkarta logo Uczniu, Studencie!
Z M!Kartą za bilet płacisz tylko 14,90 zł

Zamknij

Z M!Kartą uczniowie i studenci z ważną legitką płacą jedynie 14,90 zł!

  • Od poniedziałku do czwartku bilety za 14,90 zł przy dowolnej metodzie płatności
  • Z BLIKIEM posiadacze M!Karty kupują bilety online w tygodniu i przez cały weekend za 14,90 zł.
  • Zestaw Oscar (średni popcorn i napój) masz za 14,90 zł przez cały tydzień

Dodaj M!Kartę podczas kupowania biletów online.
M!Karta kosztuje 14,90 zł i jest to opłata jednorazowa na cały rok.

Zobacz wszystkie seanse
93

Głosów

7,78

Średnia ocena

Oceń film

play
Recenzja redakcji
„Rampage: Dzika furia” | Goryl kontra Skała [RECENZJA]

Dodany przez: Piotr Olczyk

Gdy potworów kupa…

…to i tak Dwayne Johnson sobie poradzi. „Rampage: Dzika furia” to cudownie niedorzeczne widowisko przygodowe i doświadczenie czystego kinowego eskapizmu.

Całość zaczyna się sekwencją godną najlepszych creature features z lat pięćdziesiątych. Oto stacja kosmiczna zostaje zniszczona przez zmutowaną istotę („To już nie jest szczur!”, z przejęciem krzyczy ostatnia ocalała). Trzy próbki zawierające wyniki tajemniczych badań dostają się do ziemskiej atmosfery i lądują – a jakże – na terenie USA. Teraz tylko
w Dwayne’ie Johnsonie nadzieja, by powstrzymać George’a, Ralpha i Lizzie, czyli trzy zwierzaki, które po zetknięciu z próbkami nabrały nie tylko masy, ale i apetytu.

Ależ ten film jest cudownie niedorzeczny! Twórcy nie próbują oszukać widzów i od pierwszej sceny zdają się ryczeć do nich głośniej niż ekranowe bestie, by oglądający nie zapomnieli, że mają do czynienia ze zgrywą. Zrobioną z sercem, ze świetnymi efektami specjalnymi, ale jednak zgrywą. Postacie równie dobrze nie musiałyby mieć imion, mamy tu bowiem do czynienia z odbitymi na kliszy stereotypami. W obsadzie są między innymi Główny Bohater Niemal Bez Skazy (Dwayne Johnson), Silna Postać Kobieca (Naomie Harris), Wredna Postać Kobieca (Malin Akerman), Stróż Prawa, Który Jest W Sumie
W Porządku I Sypie Fajnymi Tekstami (Jeffrey Dean Morgan) i tak dalej. Czy to źle?
W żadnym wypadku. „Rampage: Dzika furia” w reżyserii Brada Peytona nie jest oscarowym studium psychologicznym. Nareszcie dostajemy film, który nie próbuje ukrywać, że aspiruje do wyższych sfer celuloidu.

Gdy w innych widowiskach przegięte sceny akcji przyjmujemy z lekkim niedowierzaniem  – jak w przypadku „Szybkich i wściekłych”, którzy, zaczepieni mimo wszystko w realnym świecie, powinni z filmu na film zmieniać obsadę nieszczęśliwie ginącą w kolejnych kraksach – tak w „Rampage: Dzika furia” kolejne momenty pełne wrzasków, wybuchów, giętej stali i rozpadających się budynków witamy z dzikim uśmiechem na ustach ciesząc się jak dzieci grające, cóż, w grę komputerową. A należy pamiętać, że blockbuster z Dwaynem Johnsonem powstał na podstawie gier ze stareńkiej serii „Rampage”. I wiecie co? Ani razu nie chciało mi się chwycić za pada, by z nudów samemu pokierować akcją.

Bodajże po raz pierwszy w historii kina udało się przełożyć bez kompromisów wirtualną rozrywkę na potrzeby wielkiego ekranu. Zwykle w tej materii hollywoodzcy włodarze ponosili sromotną klęskę, choć oczywiście nie obyło się bez wyjątków. Ale nawet
w przypadku „Mortal Kombat” z 1995, czy tegorocznego „Tomb Raidera”, mimo że nie są to złe produkcje, nie można pozbyć się wrażenia zawieszonej tożsamości. Tymczasem
w „Rampage: Dzikiej furii” zmutowane zwierzaki wspinają się na budynek ostrzeliwane przez helikoptery, a my oglądamy to bez zażenowania. Tak samo jak w grze fabuła jest tu umowna, a napędza ją nie trzyaktowa struktura, tylko seria kolejnych szalonych chwil. Całość ryczy i trąbi, aż miło! Strukturalnie film Brada Peytona przypomina nieco „Mad Maksa: na drodze gniewu”, w którym także zamiast wolt w scenariuszu bardziej liczyło się przede wszystkim tempo i bohaterowie.

Wszyscy uwielbiamy burgery z lokalnej burgerowni, ale i tak w głębi duszy lubimy od czasu do czasu wybrać się na cziza. Tak samo jest w przypadku „Rampage: dzikiej furii”, filmowego ekwiwalentu hamburgera z sieciówki. Znajomy smak, cudowna kompozycja, przepyszne doznania. Nie sposób nie docenić wirtuozerii tego eskapistycznego produktu.

Na wieżowce wspinał się i panienki w czerwonych kieckach zjadał
Piotr Olczyk

Ocena: 8/10.

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Rampage: Dzika furia

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.