Zamknij

Powidoki

Dramat Biograficzny Od lat: 13 100 minut

Jeden z najwybitniejszych twórców w historii kina, zdobywca wielu nagród filmowych, w tym Oscara za całokształt twórczości – Andrzej Wajda, przedstawia historię człowieka niezłomnego, Władysława Strzemińskiego pioniera polskiej awangardy, ze znakomitą rolą Bogusława Lindy.

Pełny opis

Głównym bohaterem jest wielki artysta, wierny własnej wizji sztuki, który nie poddał się obowiązującemu systemowi i w konsekwencji doświadczył dramatycznych skutków swoich wyborów. „Powidoki” to intymny zapis ostatniego okresu życia obdarzonego charyzmą wybitnego malarza. Opowieść o tym, jak komunistyczna władza zniszczyła niepokornego człowieka.

Wajda w sposób niezwykle subtelny, a zarazem uniwersalny kreśli, tworzonymi z malarskim kunsztem obrazami,  świat, w którym piękno i sztuka są prześladowane.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
94

Głosów

7.27

Średnia ocena

Oceń film

play
Recenzja redakcji
Powidoki: Nie wszystko na sprzedaż <

Dodany przez: Radek Tomasik

Żegnaliśmy ubiegły rok bez sentymentów. Inaczej niż tych, którzy w tym czasie odeszli. Byli wśród nich artyści, których twórcze pożegnania zostaną z nami na zawsze.

Przemijanie, śmierć, zagłada świata – to motywy pojawiające się w ostatnich albumach Davida Bowiego i Leonarda Cohena. Czy Wajda pozostawia nas w podobnym nastroju?


W „Powidokach” obserwujemy ostatni okres życia Władysława Strzemińskiego, awangardowego artysty i profesora  Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi, gdy szanowany artysta, otoczony wianuszkiem studentów, pracuje nad książką „Teoria widzenia”. Jest to dla niego czas tworzenia obrazów opartych na teorii „powidoków”, czyli wrażeń jakie powstają, gdy przeniesiemy wzrok ze słońca na obiekt. Dla wyzwolonego państwa to okres umacniania się władzy socjalistycznej a wraz z nią aparatu administracji wdrażającej jak najgorliwiej idee realnego socjalizmu w sztuce. Początkowo nikt nie podejrzewa, że pozycja autorytetu tak ważnego dla polskiej kultury mogłaby być w jakikolwiek sposób kwestionowana. Wszystko jednak zmierza do nieuchronnego starcia jednostki z systemem, którego efekt może być tyko jeden.


Wajda bacznie, z punktu widzenia doświadczonego obserwatora rzeczywistości, przygląda się rozmaitym postawom w czasach, które w momencie pracy nad scenariuszem musiały wydawać się bardzo odległe. Mamy tu więc zarówno gorliwych neofitów, jak i cynicznych kunktatorów. Mamy naiwnych młodzieniaszków, jak i bojaźliwych i świadomych konsekwencji oportunistów. Mamy buntowników i zwykłe szuje, karmiące się ludzkim nieszczęściem. Główny bohater nie przyjmuje żadnej z tych postaw. Jego wyartykułowanym w filmie credo jest osobność, brak przynależności, sprzeciw wobec mimowolnego nawet przylgnięcia do jakiekolwiek nomenklatury. Tak Strzemiński wyobraża sobie zarówno artystyczną wolność, jak i istotę człowieczeństwa. – Po czyjej jest pan stronie? – pyta go państwowy aparatczyk. – Po swojej własnej – odpowiada malarz. To oczywiście komfort, na który władza nie może pozwolić. Stawką dla bohatera jest reputacja, pieniądze, godne życie i to, co najważniejsze – możliwość pracy, twórczego wyrażania siebie.


Wajda, nie oglądając się na głosy hejterów i trolli, którzy zżymać się będą na padające w filmie wielkie słowa, odważnie i bez ogródek wykłada artystyczne credo Strzemińskiego, nobilitując go do statusu archetypu artysty. Od czasu do czasu puści oko: Strzemiński buntuje się przeciwko dogmatom socrealizmu, ale bez obiekcji incognito wykorzystuje swój talent do projektowania szyldów z podobizną Bieruta.


Nie byłoby tego filmu bez Lindy, grającego w sposób zniuansowany na rozmaitych strunach emocji. Naturalna hardość największego twardziela w polskim kinie nadaje twarzy Strzemińskiego stanowczości. Z drugiej strony, im większy kontrast znajomej twarzy z grymasami, których nigdy na niej nie widzieliśmy, tym większym ciężarem zgniata nas ta historia. Historia mówiąca o powinnościach, którym łatwo zadośćuczynić w czasach spokojnych, a które stają się sprawą ostateczną w czasach ciężkich.


Za wierność własnym przekonaniom nie ma doczesnej nagrody. Jednak taka postawa to jedyny patriotyzm, jaki można zaakceptować: może być budulcem zbiorowej świadomości, na której inni młodsi ludzie z żelaza, ludzie z marmuru i ludzie z nadziei będą wznosić filary prawdziwej demokratycznej wspólnoty. Tym pożegnał się z nami Wajda i trudno wyobrazić sobie w jego przypadku bardziej adekwatne „do widzenia, do jutra”.

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Powidoki

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.