Zamknij
Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie
Premiera
15 gru 2016
Czas trwania
133 minuty
Produkcja
USA, 2016
Reżyseria
Gareth Edwards
Obsada
Felicity Jones
Mads Mikkelsen
Alan Tudyk
Ben Mendelsohn
Donnie Yen
Forest Whitaker
Diego Luna
Riz Ahmed
Pełny opis

Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie

Przygodowy Science-Fiction Od lat: 7 133 minuty

Pierwszy z serii spin-offów Gwiezdnych wojen „Rogue One” trafi do polskich kin 15 grudnia 2016 roku.

Pełny opis

Akcja filmu, opowiadającego historię buntowników próbujących wykraść plany Gwiazdy Śmierci, będzie rozgrywać się przed wydarzeniami ukazanymi w produkcji „Gwiezdne wojny: Nowa nadzieja”. Na ekranie zobaczymy m.in. Felicity Jones, Foresta Whitakera i Madsa Mikkelsena.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
772

Głosów

8.02

Średnia ocena

Oceń film

play
Recenzja redakcji
„Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”: Nowa nadzieja <

Dodany przez: Piotr Olczyk

Dawno, dawno temu na odległym froncie….

Bez Luke’a Skywalkera, bez Hana i Lei, bez mieczy świetlnych – ale za to z pełną Mocą. „Łotr 1. Gwiezdne wojny  - historie” to nie tylko kolejny fragment kultowej kosmicznej sagi, ale także świetne i dojrzałe widowisko science-fiction.


„Gwiezdne wojny. Cześć IV – Nowa nadzieja” z 1977 roku, czyli film niegdyś znany po prostu jako „Gwiezdne wojny”, to dzieło wyjątkowe. George Lucas czerpiąc garściami z fantastycznych opowiastek pokroju „Bucka Rogersa” zaproponował nowoczesną wersję opowieści płaszcza i szpady (czytaj: peleryny i miecza świetlnego), a przy okazji rozpoczął najsłynniejszą sagę science-fiction w historii kina.


Wiele lat później kaseta VHS opisana po prostu jako „Gwiezdne wojny” była jednym z najczęstszych gości mojego domowego magnetowidu. Znam ten film na pamięć i wyjątkowo podoba mi się prosta, zamknięta struktura „Nowej nadziei”. Chłopak traci wszystko, chłopak zyskuje wszystko i jeszcze dostaje medal. Chłonąłem jak gąbka tę historię, w której mieczy świetlnych i Mocy jest jak na lekarstwo, a sukces wywalcza się celnym strzałem z blastera i działka pokładowego. Historię, która rozpoczyna się od napisów informujących widza, że oto Rebelianci odnieśli pierwsze poważne zwycięstwo w walce ze złowrogim Imperium Galaktycznym i wykradli plany superbroni – Gwiazdy Śmierci. Działa na wyobraźnię, prawda? Musiało minąć niemal 40 lat, by widzowie mieli okazję zobaczyć na własne oczy wydarzenia, które rozpoczęły gwiezdną sagę.


„Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie” mógł być mało atrakcyjną poboczną opowiastką stworzoną głównie na potrzeby napchania portfeli włodarzy Disneya po kosztownym zakupie Lucasfilm. Ani to kolejny epizod, ani kontynuacja losów rodziny Skywalkerów. Ot, zapchajdziura bazująca na nostalgii fanów... Nic bardziej mylnego! „Łotr 1” to wartkie widowisko wojenne z pomysłem na siebie, które w miejsce łotrzykowskiej fantastyki wstawia chropowatą militarną rzeczywistość. Reżyser Gareth Edwards („Godzilla”) kłania się „Nowej nadziei”, ale nie pada przed nią na kolana. Owszem, znowu zwiedzamy bazę Rebeliantów na Yavin. Zaglądamy do kokpitów X-Wingów, wpadamy z inspekcją na Gwiazdę Śmierci, mamy także niebywałą przyjemność oglądać na ekranie znajome postacie. Ale to tylko tło potrzebne do namalowania pejzażu sagi. Cała reszta jest świeżym spojrzeniem na serię, która ma przecież słowo „Wojny” w tytule. Zamiast Jedi obserwujemy więc szeregowych żołnierzy, dotąd tylko bezimiennych pionków w wielkiej gwiezdnej grze.


Na pierwszy plan wysuwa się zawadiacka „parszywa szóstka”, banda bezczelnych i odważnych rebeliantów, którzy na swoje barki biorą losy Rebelii. Jyn (Felicity Jones) szuka miejsca dla siebie w kosmicznym konflikcie. Cassian (Diego Luna) z kolei szuka szansy na odkupienie. Chirrut i Baze (Donnie Yen i Wen Jiang) wierzą w powrót Mocy. Bodhi (Roz Ahmed) chce wreszcie dowieść swojej wartości, a robot K-2SO (Alan Tudyk) skrywa człowieczeństwo pod maską mechanicznego sarkazmu. Z miejsca kupujemy tych bohaterów i ich motywacje. To samo można powiedzieć o stojącym po drugiej stronie barykady chorobliwie ambitnym imperialnym oficjelu Krennicu (Ben Mendhelson), który bardziej niż o dobro Imperium dba o ścieżkę swojej kariery. A na to wszystko złowrogi cień rzuca mroczne oblicze Dartha Vadera. Lord Sith, choć na ekranie pojawia się epizodycznie, to zapada w pamięć jako niepowstrzymana siła czystego zła. Dawno nie widzieliśmy takiego Anakina Skywalkera, oj dawno.


A zdjęcia, efekty, muzyka? To „Gwiezdne wojny”, więc wiadomo że jest świetnie. Kompozytor Michael Giacchino wybornie czuje się w roli dotąd zarezerwowanej dla Johna Williamsa i śmiem twierdzić, że ścieżka dźwiękowa „Łotra 1” wybrzmiewa nieco lepiej niż ta z „Przebudzenia Mocy”. Efekty specjalne ponownie łączą magię komputerów ze starą, dobrą animatroniką, dzięki czemu chropowaty, zardzewiały świat zużytych robotów, narzędzi i statków kosmicznych jawi się widzom jako niezwykle namacalny. Świetnie sprawdza się także nieco dokumentalny styl Garetha Edwardsa. Zmagania rebeliantów z Imperium ogląda się nierzadko jak kosmiczną kronikę wojenną pozbawioną kuloodpornych nieskazitelnych bohaterów. A cały trzeci akt to uczta dla oczu, spełnienie marzeń fanów i, co przyznam z niemałym zaskoczeniem, chyba najlepiej przedstawiona bitwa w całej historii „Gwiezdnych wojen”.


„Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie” ma Moc, nawet jeśli tym razem Jedi, miecze świetlne i mistycyzm schodzą na dalszy plan. Na froncie z dumą stają bohaterowie uniwersum, o których dotąd tylko zdawkowo wspominano. Krew, pot, łzy, wielka odwaga i ogromne poświęcenie – „Łotr 1” zaiste nie tylko ekranowym postaciom, ale i nam widzom  daje „nową nadzieję” na wspaniałą przyszłość gwiezdnej sagi.

Vaderowi na szczęście w drogę nie wszedł
Piotr Olczyk

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.