Zamknij
Czarna Pantera
Czarna Pantera
Premiera
14 lut 2018
Czas trwania
134 minuty
Produkcja
USA, 2018
Reżyseria
Ryan Coogler
Obsada
Chadwick Boseman
Lupita Nyong'o
Michael B. Jordan
Danai Gurira
Winston Duke
Pełny opis
8,28

Średnia ocena

Czarna Pantera

Akcja Familijny Science-Fiction Od lat: 12 134 minuty

T’Challa po śmierci swojego ojca, króla Wakandy, wraca do rodzinnego kraju, by objąć tron. Wkrótce Wakanda zostaje napadnięta przez dawnego wroga. W obliczu niebezpieczeństwa młody władca zbiera sojuszników i robi wszystko, aby pokonać groźnego przeciwnika i ochronić swój dotąd pozostający w izolacji lud, jego kulturę i całą wysoce rozwiniętą technologicznie cywilizację.

Pełny opis

By udowodnić, że jest godzien miana króla, T’Challa jako Czarna Pantera staje w obronie nie tylko swojej ojczyzny, ale i całego świata.

 

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
593

Głosów

8,28

Średnia ocena

Oceń film

Mkarta logo Uczniu, Studencie!
Z M!Kartą za bilet płacisz tylko 14,90 zł

Zamknij

Z M!Kartą uczniowie i studenci z ważną legitką płacą jedynie 14,90 zł!

  • Od poniedziałku do czwartku bilety za 14,90 zł przy dowolnej metodzie płatności
  • Z BLIKIEM posiadacze M!Karty kupują bilety online w tygodniu i przez cały weekend za 14,90 zł.
  • Zestaw Oscar (średni popcorn i napój) masz za 14,90 zł przez cały tydzień

Dodaj M!Kartę podczas kupowania biletów online.
M!Karta kosztuje 14,90 zł i jest to opłata jednorazowa na cały rok.

play
Multimedia dla Czarna Pantera
Recenzja redakcji
Piotr Olczyk
„Czarna Pantera”: Wakanda forever! [RECENZJA]

Dodany przez: Piotr Olczyk

T’Challa wraca do domu.

Czarna Pantera kontratakuje! Heros Marvela wraca w rodzinne strony, a widzowie dostają jedną z najlepszych  superbohaterskich przygód ostatnich miesięcy.

Zanim Thanos przyleci na Ziemię, by zniszczyć Avengersów w „Avengers: wojna bez granic” (premiera już w kwietniu!) widzowie dostają okazję, by odwiedzić Wakandę, tajemniczą afrykańskie państwo zapomniane przez świat. Tymczasem powstała na bogatych złożach wibranium (taki supermetal z kosmosu) kraina to zaawansowana technologicznie i kulturowo cywilizacja, na czele której stoi król T’Challa (Chadwick Boseman) znany także jako Czarna Pantera – odziany w kostium heros ślubujący bronić swojej ojczyzny przed wszelkim złem…

Filmowe Uniwersum Marvela w 2018 roku obchodzi swoje dziesięciolecie. Dziesięć lat temu Tony Stark przywdział strój Iron Mana. Osiem lat temu w „Iron Man 2” na drugim planie pojawił się pewien smaczek dla miłośników historii obrazkowych. Oto na widocznej przez ułamek sekundy mapie widać zaznaczone gdzieś na terytorium Afryki tajemnicze miejsce. Wyobraźnia fanów rozpaliła się na myśl o tym, że oto mają przed sobą zapowiedź przygód Czarnej Pantery – znanego z kart komiksów pierwszego czarnoskórego supermana. Jednak pogromca z Wakandy zadebiutował dopiero sześć lat później jako jedna z wielu postaci w widowisku „Kapitan Ameryka: wojna bohaterów”. I dopiero teraz na ekrany Multikina wchodzą pełnoprawne przygody króla T’Challi. Na zachodzie krytycy już okrzyknęli całość arcydziełem. Spotkało się to z drwiącymi komentarzami wyszydzającymi nadmierną poprawność polityczną. Po seansie wiem, że faktycznie żadne z tego arcydzieło kinematografii, ale jednocześnie jest to jeden z najlepszych solowych „marveli” na dużym ekranie.

Duża w tym zasługa Rygana Cooglera. Reżyser „Creed: narodziny legendy” po autorsku podszedł do gatunku kina akcji i nasycił całość mocnym politycznym komentarzem. Czarnoskóry reżyser przedstawia swoich czarnoskórych bohaterów jako dumnych, potężnych, ale i zagubionych ludzi. Nie ma tu łatwego podziału na postaci pozytywne i negatywne. Możemy wiele zarzucić królowi T’Challa i rozumiemy motywacje nikczemnego Killmongera (świetny Michael B. Jordan). Wakanda to kraina świadomie odizolowana, pilnująca tradycji i niechętna do dzielenia się swoimi dobrami z resztą świata. Główny czarny charakter w równym stopniu jak władzy pożąda szacunku i tolerancji. Nie chcę zdradzać niuansów fabularnych, więc napiszę tylko tyle: rozumiem Killmongera, nawet jeśli w gruncie rzeczy jest to potworny koleś.

„Ant-Man” był kinem złodziejskim, „Thor: Ragnarok” szaloną kosmiczną komedią, zaś taki „Doktor Strange” nurzał się w mistycyzmie. „Czarna Pantera” z kolei miejscami przypomina szpiegowskie produkcje pokroju kolejnego „Bonda” albo „Mission: Impossible”. Produkcja nabiera dzięki temu świeżości i szkoda, że wątek „bondowski” kończy się tak szybko. Za to wiele radości będą mieli fani… „Króla lwa”. Konstrukcja fabuły, afrykańskie śpiewy na tle sawanny budzącej się do życia, postacie spełniające role tutejszych „Simby”, „Mufasy”, „Zazu” czy „Skazy” - wszystko to jednoznacznie kojarzy się z klasyczną bajką Disneya, która z kolei wzorowana była na „Hamlecie”. Skoro Afryka jest kolebką cywilizacji, to nie dziwi, że „Czarna Pantera” aż roi się od archetypów. Odgadywanie kolejnych kulturowych tropów daje dużo satysfakcji.

„Czarna Pantera” to wyraziste kino akcji z domieszką aktualnych komentarzy dotyczących rasizmu i ksenofobii. Ale polityczne przesłanie nie dominuje nad filmem, który jest przecież superbohaterskim widowiskiem. Marvel przedstawił nam kolejną postać ze swojego bogatego katalogu, a już w kwietniu dowiemy się, jak T’Challa wypadnie w starciu z potężnym Thanosem. Jedno jest pewne – król Wakandy łatwo się nie podda.

Ocena: 8/10

Strasznie już być tym królem chce
Piotr Olczyk

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Czarna Pantera

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.