Zamknij
SUPERHIT
Coco
Premiera
24 lis 2017
Czas trwania
127 minut
Produkcja
USA, 2017
Reżyseria
Lee Unkrich
Pełny opis
8,28

Średnia ocena

Coco

Animowany Familijny Przygodowy Od lat: b.o. 127 minut

Najnowsza animacja Disney/Pixar. Mały Miguel, zafascynowany grą na gitarze marzy o tym, by pójść w ślady swojego muzycznego idola. Niestety jego planów nie pochwalają najbliżsi. Seansom „Coco” towarzyszy krótkometrażówka „Kraina Lodu. Przygoda Olafa”.

Pełny opis

O filmie "Coco": Miguel w pogoni za swoją pasją i wbrew rodzinnemu zakazowi muzykowania w tajemniczych okolicznościach trafia do niezwykłej Krainy Zmarłych, gdzie odkrywa historię swojej rodziny…

 

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
Najbliższe seanse na - wybierz seans
Zobacz wszystkie seanse
1174

Głosów

8,28

Średnia ocena

Oceń film

play
Przed seansami „Coco” zobaczycie krótkometrażówkę „Kraina Lodu. Przygoda Olafa".
Olaf i Sven powracają w świątecznej krótkometrażówce Walt Disney Animation Studios. Oprócz nich na ekranie zobaczymy ponownie Annę, Elsę oraz Kristoffa. Film w reżyserii wyróżnionego nagrodą Emmy® Kevina Detersa oraz Stevie’go Wermersa-Skeltona wyprodukował zdobywca Oscara® Roy Conli („Wielka szóstka”). Usłyszymy w nim piosenki Elyssy Samsel i Kate Anderson. „Kraina lodu. Przygoda Olafa” wyświetlana będzie wyłącznie przed najnowszą pełnometrażową produkcją Disney-Pixar ”COCO”, która wejdzie na ekrany polskich kin już 24 listopada!
Kraina lodu. Przygoda Olafa
Recenzja redakcji
„Coco”: Kino, że w głowie się nie mieści!

Dodany przez: Radek Tomasik

Zapomnijcie o Desperado, Zorro czy Mariachim. W panteonie latynoskich bohaterów pojawił się Mały Miguel, który zdewastuje zrogowaciałe skorupy waszych serc, docierając do dziecka w środku największego twardziela.

Był sobie chłopiec z gitarą, psem i rodziną (w takiej gradacji ważności), która ukochany instrument dziecka najchętniej wrzuciłaby do pieca. Zapytacie: dlaczego? Przecież rozmuzykowane meksykańskie ulice tętnią życiem, mienią się kolorowym blaskiem latynoskiej kultury, wciągają w wir wpadających w ucho melodii – wydobywających się z pudeł rezonansowych, gardeł i trąb rozmaitego kalibru i autoramentu. Jednak muzyka nie ma wstępu w rodzinne progi: jak głosi legenda, która brunatnym cieniem kładzie się na życiu chłopca, jego prapradziadek dla muzyki właśnie zdradził rodzinę. Łaknąc estradowego splendoru i blichtru gwiazdorstwa, zaś nad ognisko domowe przedkładając światła rampy, wyszedł z domu – i nie wrócił.



Familia, przepracowawszy traumę rozstania, oddała się obuwnictwu – w małym Miguelu upatrując naturalnego spadkobiercę rzemieślniczych tradycji. Jej nieugiętą strażniczką jest Abuelita, matrona jak się patrzy, pozbawiona złudzeń i poczucia humoru babcia Miguela: szybka jak kobra, ostra jak tequilla, zdecydowana jak Tommy Lee Jones w „Ściganym”. Wydaje się, że chłopcu nigdy nie uda się wyjść spod tej słodko-bolesnej rodzinnej opresji. Jednak ku wielkości pchnie go pasja i marzenia. A żeby tę wielkość osiągnąć, będzie musiał przebyć niezwykłą podróż – w tę i z powrotem. Do świata umarłych. Tam dowie się, że jest coś gorszego od śmierci: gdy najbliżsi w świecie żywych o nas zapominają, dosłownie rozpływamy się w powietrzu.

Tak, jest to film dla dzieci. Ale być może działa bardziej na dorosłych. Nie blefujmy: Pixar i Disney znów tego dokonali. Wzięli egzotyczną opowieść spoza kręgu europejskich doświadczeń, osadzili ją w uniwersalnym kontekście wartości, dodali szczyptę muzyki, doskonały scenariusz, zagrali marsza na strunach emocji i pozostawili nas bezbronnymi w obliczu takiej ilości wzruszeń, śmiechu, refleksji, że w głowie się nie mieści! Ale żeby była jasność: to nie jest produkt według dobrej recepty, to nie jest film obliczony na zużywanie sterty chusteczek. Na kanwie poruszającej historii, posługując się perfekcyjną, drobiazgową i oryginalną animacją, opowiedziano nam o buncie, który nie wyklucza szacunku do tradycji i indywidualizmie nie depczącym wartości wspólnotowych. Przy czym głębsza refleksja nie unieważnia ogromnej przyjemności odbioru: film piętrzy emocje i jednocześnie z nich oczyszcza – dając pierwszej jakości katharsis.

„Coco” jest z tej samej jakościowo półki co „W głowie się nie mieści” czy „Zwierzogród”. Zanim w dalekiej przyszłości ktokolwiek zapomni o Disneyu i Pixarze, to właśnie te filmy, niczym zdjęcia bliskich postawione na grobie podczas Dia de Muertos, będą wiekuiście sankcjonować tożsamość wytwórni: arcydzieła niebojące się ambitnej refleksji intelektualnej, fascynujące zarazem i urzekające historią i warstwą estetyczną – zabierają nas każdorazowo w niezapomniane podróże, jakich dotąd nie doświadczaliśmy.

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Coco

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.