Close
play
film title here

DO PREMIERY ZOSTAŁO:

dni : godz. : min. : sec.

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
Najbliższe seanse na - wybierz seans
Zobacz wszystkie seanse
Thor: Ragnarok
Premiera
25 paź 2017
Czas trwania
130 minut
Produkcja
USA, 2017
Reżyseria
Taika Waititi
Obsada
Chris Hemsworth
Tom Hiddleston
Idris Elba
Cate Blanchett
Tessa Thompson
Anthony Hopkins
Mark Ruffalo
Jeff Goldblum
Pełny opis

Thor: Ragnarok

Fantasy Przygodowy Od lat: 12 130 minut

Kontynuacja przebojów „Thor” i „Thor. Mroczny świat”. Na ekran wracają Chris Hemsworth, Tom Hiddleston, Idris Elba i Sir Anthony Hopkins. Świetną obsadę dopełnią Cate Blanchett i Mark Ruffalo, który wciela się w kolegę Thora z ekipy Avengers – Bruce’a Bannera bardziej znanego jako Hulk.

Pełny opis

Thor zostaje uwięziony po drugiej stronie wszechświata. Osłabiony i pozbawiony młota musi znaleźć sposób, by powrócić do Asgardu i stawić czoła bezwzględnej i wszechpotężnej Heli oraz powstrzymać Ragnarok – „zmierzch bogów”, zagładę świata i całej asgardzkiej cywilizacji. Przedtem jednak musi stanąć do gladiatorskiego pojedynku na śmierć i życie z byłym sprzymierzeńcem i członkiem drużyny Avengers — niesamowitym Hulkiem!

Thor: Ragnarok w kinach od 25 października!

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
3451

Głosów

8,07

Średnia ocena

Oceń film

Recenzja redakcji
„Thor: Ragnarok”: Przez kosmos na syntezatorze [RECENZJA]

Dodany przez: Piotr Olczyk

Bez młota, ale z Hulkiem.

„Strażnicy Galaktyki” i „Ant-Man” dostali godnego konkurenta do miana najzabawniejszego reprezentanta kinowego uniwersum Marvela. „Thor: Ragnarok”  humorem stoi i jest chyba najweselszym filmem o... końcu świata.

Porzucony w kosmosie, pozbawiony młota, ale za to pełen zapału – Thor (Chris Hemsworth) nie zamierza się poddawać nawet w obliczu sytuacji pozornie beznadziejnej. Poszukując Odyna (Anthony Hopkins) Thor wraz ze swoim przyrodnim bratem Lokim (Tom Hiddleston) opuścili Asgard i stanęli oko w oko z tajemniczą Helą (Cate Blanchett). Dość rzec, że konfrontacja nie przebiegła zgodnie z planem blondwłosego herosa i oto niegdyś Potężny Thor staje się gladiatorem walczącym dla uciechy Grandmastera (Jeff Goldblum). A lokalnym czempionem jest tutaj nie kto inny,  tylko… kolega z Avengersów, wiecznie wkurzony zielonoskóry Hulk (Mark Ruffalo). Tymczasem Asgardowi grozi Ragnarok, czyli koniec świata…

Taika Waititi pochodzi z Nowej Zelandii i jest jednym z bardziej zakręconych reżyserów młodego pokolenia (co udowodnił chociażby w fenomenalnym filmie „Co robimy w ukryciu”). Ma swój wyrazisty styl i perfekcyjnie łączy komedię z innymi gatunkami jednocześnie nadając całości bardzo osobisty, skąpany w absurdzie improwizacji szlif. Na szczęście reżyser nie podzielił losu Edgara Wrighta, niedoszłego twórcy „Ant-Mana” i nie został przez Marvela zwolniony za zbytnie szaleństwa na planie. Dzięki temu dostaliśmy pierwszy naprawdę komiksowy film z Thorem w roli głównej, a i sam heros – uwolniony od ziemskich ograniczeń – wreszcie zapracował na miano boga piorunów. Pomyślałby kto, że wątek Ragnaroku, tak mrocznie przedstawiony w wizji z „Avengers: Czas Ultrona” stanie się główną osią filmu i naznaczy go tragizmem nieuchronnego końca. Nic z tych rzeczy!

Waititiego interesuje przede wszystkim dobra zabawa, więc kwestie związane z destrukcją Asgardu reżyser bezceremonialnie zepchnął na dalszy plan. Ale podobnie postąpił z całym tłem fabularnym, które dla Nowozelandczyka zdaje się być tylko piaskownicą, w której można hasać do woli. Na front przesunęły się więc relacje między bohaterami, mniejsze i większe konflikty, kruche sojusze, wyzwiska i dużo, dużo humoru słownego i sytuacyjnego. A to wszystko zanurzone w gęstym sosie pełnym jaskrawych kolorów, absurdów i soczystych syntezatorów z miejsca kojarzących się z kreskówkami rodem z lat 80.

Ale Taika Waititi nie zapomniał, o kim tworzy film. Reżyser nadał swojemu bohaterowi charakteru, a odbierając Thorowi Mjolnira paradoksalnie dodał mu sił. Zaiste syn Odyna nigdy nie był tak potężny na ekranie. Nowe moce z pewnością przydadzą się podczas walki z Thanosem w kolejnych „Avengersach” – wiadomo, że pomimo tego całego wariactwa, żartobliwych tekstów i scen dekonstruujących majestat herosów wciąż jest to film z kinowego uniwersum Marvela. Na szczęście nawiązania do głównego nurtu nie są nachalne, a i całość nie jest im podporządkowana.

Filmy Waititiego bohaterami stoją i tak jest tym razem. Thor, Hulk i Loki są świetni, ale nie kradną show. Przez ekran przewija się tabun drugoplanowych postaci, a każda kolejna jest ciekawsza od poprzedniej. Walkiria (Tessa Thompson), niegdyś wielka wojowniczka Asgardu, a teraz zapijaczona łowca okazów. Grandmaster, czyli sto procent Jeffa Goldbluma w Jeffie Goldblumie. Korg, w którego wciela się sam Waititi, zawsze opanowany i gotowy na wszystko bez zadawania zbędnych pytań. Śliski, paskudny, zdradziecki, ale mimo wszystko szlachetny Skurge (Karl Urban). Heimdall (Idris Elba) niczym Rambo ukrywający się po lasach i uprawiający partyzantkę.

Szkoda tylko, że zgodnie z wieloletnią tradycją Marvel nie potrafił tchnąć życia w Helę, boginię śmierci i główną antagonistkę. Postać jest papierowa, owładnięta megalomanią i żądzą władzy, ale jej motywacje zostały ledwie naszkicowane i głupio przyznać, ale zapominamy o niej za każdym razem, gdy znika z ekranu.

„Thor: Ragnarok” jest kolorowy, głośny i zabawny, zaś tytułowy bohater nareszcie dostaje konkretnego powera godnego boga piorunów. Taika Waititi przygotował film zrodzony z niczym nieskrępowanej zabawy tworząc wielką kosmiczną improwizację. W tym szaleństwie jest metoda i nawet koniec świata tego nie zmieni.

Ocena: 8,5/10

Młota nie podniósł
Piotr Olczyk


Komentarze

Dodaj swój komentarz do Thor: Ragnarok

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.